Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy czy wspólny wyjazd Truso&Seawave odbędzie się ze względu na kaprysy pogody. Nasze obawy dotyczyły zwłaszcza grubości lodu. Na szczęście i tym razem matka natura nas nie zawiodła i w nieco uszczuplonym, ale bardzo przyjaznym towarzystwie, wyruszyliśmy do serca Borów Tucholskich – Koczały. Pierwszego dnia skoro świt, kiedy nasze muzy jeszcze smacznie spały, a maleństwa przewracały się na drugi bok, silna ekipa nurków podlodowych ruszyła do „walki” z żywiołem. Po przygotowaniu stanowiska do nurkowańpodlodowych, co w tak zgranej ekipie nie zajęło nam dużo czasu, wróciliśmy do hotelu  na drugie śniadanie i ciepłą herbatkę. Korzystając z faktu, że cały blok zajęć teoretycznych zrealizowaliśmy jeszcze przed wyjazdem, bez pośpiechu ruszyliśmy do nagrzanej sprężarkowni na przygotowania do pierwszego nura. Widoczność w wodzie  i wrażenia podlodowe w jeziorze Dymno jak zwykle doskonałe, i wreszcie przy temperaturze powietrza lekko poniżej zera nie brodziliśmy w wodzie przy przerębli. Do tego, od czasu do czasu, przez chmury przebijało się zimowe słońce dodając wszystkim pozytywnej energii. Po nurkowaniach szybki posiłek i dłuuugi spacer całą ekipą po jeziorze i pięknych okolicznych lasach. Wszystkiego dopełniło nurkowanie nocne i uroczysta kolacja w sali kominkowej ośrodka Bobo. To był długi i ciekawy dzień, szczególnie, że czekał nas jeszcze relaksujący wieczór w hotelowym SPA, przeplatany sesjami sauny, dyskusjami przy kominku, a dla niektórych zabiegami pielęgnującymi i masażami. Następnego dnia, już nie tak wcześnie rano, kolejne nurkowanie, wspólne śniadanie i relaks w wyśmienitym towarzystwie – czego można chcieć więcej!?! Gorące podziękowania za wyśmienitą zabawę dla wszystkich, którzy zechcieli wziąć udział w imprezie. Mamy nadzieję, że takie wyjazdy i wspólne inicjatywy staną się stałym punktem w naszych kalendarzach imprez.