Kolejny wyjazd na podlodowe nury i kolejne ciekawe wspomnienia. Tym razem realizowaliśmy VIP -owski kurs podlodowy; dla Grześka to już standard, a Kasia też nie miała nic przeciwko specjalnemu traktowaniu. Na wyjeździe były też nasze „czarne konie” – Piter i Spiryt oraz pozostała część ekipy, która dojechała w sobotę, zaraz po tym jak zakończyliśmy pracę nad przygotowaniem stanowiska. Warunki były doskonałe – grubość lodu 25 cm i lekki, śnieżny puch przykrywający grubą warstwą pokrywę lodową. Mimo że był to tylko weekend, działo się bardzo dużo. Kursanci walczyli z nowymi wyzwaniami, głównie z własną psychiką broniącą się przed nienaturalnym nurkowaniem w przestrzeni zamkniętej, Marcin nie przepuszczał żadnej okazji gromadząc nurkowania stażowe do kursu P2, Adam wracał na obroty po zabiegu, Ruda resetowała się jak zwykle po całym tygodniu pracy, a Czacza i Spiryt mogli wreszcie zanurzyć się w duecie po zapracowanym ostatnio okresie i beztrosko powydurniać:). Jak zwykle wieczór w SPA, rozmowy do późna i tosty z serem lub salami, i to „lub” potraktowane było dosłownie :). Ponadto nocne nurkowanie podlodowe, kino domowe dla najmłodszych i, jak zwykle, poranna kąpiel w przerębli. Po leniwym śniadaniu kolejne nurkowania i kolejne zmagania szkoleniowe. Tym razem realizowaliśmy spontaniczny plan, który powstał jeszcze przed wyjazdem i przy okazji doskonałych warunków nurkowaliśmy pod lodem na wstrzymanym oddechu. Odpowiednie, wcześniej omówione procedury i zabezpieczenie nurkowania przez Marcina i Adama pozwoliły nam się świetnie  pobawić, a część z uczestników miała okazję zaliczyć zajęcia ze wstrzymanego oddechu na poczet zbliżającego się kursu KDP CMAS P3. Jednym słowem – masa zabawy, relaks i nowe doświadczenia jak to u nas, a z tymi ludźmi to już zupełny standard.