Już w trakcie rezerwacji miejsc na ten wyjazd często padało pytanie  „…Dlaczego Egipt i czemu zimą…? Przecież tam wieje, zimno, nawet pada…” Zawsze wywołuje to u nas lekki uśmiech połączony z nutką sarkazmu i jedną odpowiedzią… „Pojedź , zobacz, a na pewno się nie zawiedziesz i zimą będziesz już jeździł tylko tam:)” Egipt zimą pięknieje, cisza i spokój, tak można go określić jednym zdaniem. Jeżeli marzy się komuś odrobina spokoju to jest to właściwy moment. Hotele pustoszeją, nie ma hordy hałasujących dzieci,   czy drinkujących Rosjan :), na plażę nie trzeba wstawać o wschodzie słońca, żeby zarezerwować sobie leżak, nawet tubylcy są mniej natarczywi i pozwalają w ciszy delektować się słońcem. Tym razem i pogoda nam sprzyjała, temperatury powietrza od 24 do 30 stopni, pozwoliła wygrzać kości, prawdą jest że trochę wiało ale parawany na plaży czy wysokie burty na statku pozwalały znaleźć idealne miejsce osłonięte od niego. Dość istotnym plusem zimowych wyjazdów jest również to, że nurkowiska nagle pustoszeją. Do raf najczęściej cumowaliśmy sami, a co pod wodą? Nie będę rozpisywać się nad pięknem tych raf, wystarczy zobaczyć galerię 🙂 Ktoś gdzieś widział EagleRaye, ktoś skaczącego delfina, a inni rekina (ale to opowieść na kuluarowe spotkania). Dla mnie jednak osobiście najważniejsze, że był też i on!!! Wymarzony i wypatrywany, ostatni nur dnia, ostatni nur wyjazdu, ostatnie 15 minut … i się ukazał, majestatycznie szybował w wielkim błękicie – żółw rafowy. Płynął obok nas zachwycając swoją gracją wszystkich, gdy już miał dosyć pozowania schował się w swojej grocie. Była to nasza, a przynajmniej moja wyjazdowa wisienka na torcie. Jednak Egipt to też idealne miejsce do doskonalenia swoich nurkowych umiejętności. W trakcie i tego wyjazdu nie obyło się bez kursów podstawowych jak i wyższych. Paulina i Ania codziennie miały podnoszoną poprzeczkę szkoleniową, co w rezultacie zostało uhonorowane wręczeniem elitarnych certyfikatów nurkowych P1 KDP CMAS. Serdeczne gratulacje dziewczyny, szczególnie za piękny finał i ogromnie się cieszymy, że nie odpuściłyście, tylko szłyście w zamierzonym kierunku 🙂 Udało się nam też przegłębić niektóre nury i sięgnąć po nowe specjalizacje. DeepDiverPadi to już nie zabawa, zaplanowanie, wyliczenie gazów, czy ćwiczenia logiczne, gdy ma się objawy narkozy azotowej wyróżniają ten kurs z pośród innych. Przy tej okazji niektórzy z uczestników mogli rozpocząć zagadnienia szkolenia P2 KDP CMAS i zaliczyć swoją pierwszą 40-kę. Dzięki znakomitej organizacji i pomocy naszych przyjaciół z Bazy nurkowej Free Life, z którymi to zawsze realizujemy nasze Egipskie wypady, udało nam się zrealizować z Kozakiem wspólnego nura na słynnej Panorama Reef i dobić do 60 metra !!! Paweł zorganizował stage z gorącym Niroxem na dekompresje, dzięki czemu mogliśmy zrealizować nasz plan i skrócić pobyt na dekompresji. Nur przebiegł bardzo spokojnie, 10m minut czasu dennego dało się lekko odczuć, ale wcześniejsza adaptacja pozwoliła na zapanowanie nad narkozą. Przepiękne nurkowanie, wielkie gorgonie nie dotknięte przez  łodzie czy nurków, wielkie ławice czarnych ryb, których na płytszych nurkowaniach nie widzieliśmy, ale czas znowu gonił trzeba się było wynurzać i uważać na mocne prądy krążące przy tej rafie. Całe nurkowanie trwało prawie 1,5 godziny, a na 3-6 metrach spędziliśmy prawie 40 minut. Troszkę zmarznięci i wygłodniali wynurzyliśmy się ciesząc jak dzieci. I jedna myśl w głowie… czy zdążyliśmy na lunch? :)Niezawodny Hanny zadbał o nas i schował co się dało w messie:) Ciężko się było rozstawać z ekipą i Egiptem, impreza pożegnalna chyba powinna się odbywać przed rozpoczęciem nurkowań, gdyż dopiero tu udało nam się pobawić z naszymi współ towarzyszami z łodzi „Atmosferą” i mamy cichą nadzieję, że nie był to nasz ostatni wspólny wyjazd.