Długo myśleliśmy czy rozpocząd pracę nad organizacją Safari, co związane jest z pobytem na małym jachcie motorowym z ograniczoną przestrzenią, zasięgiem telefonu i przede wszystkim możliwościami alternatywnego spędzenia czasu poza nurkowaniem. Już w drugim dniu rejsu, żałowałem, że nie zabraliśmy się do tego wcześniej, a moje wcześniejsze wątpliwości zniknęły jak przysłowiowa „fatamorgana 🙂 ” Sam wyjazd zaczął się dosłownie i w przenośni BOMBOWO! Od niezbyt przemyślanego żartu polskiego turysty lecącego z nami czarterowym samolotem Boeing 737. Skooczyło się, przymusowym lądowaniem w Bułgarii, nerwową sytuacją po dotknięciu płyty lotniska, długim oczekiwaniu na wyjaśnienia o dalszym planie i rozgłosem w mediach. Na miejscu w Egipcie przywitała nas na szczęście łódź, która była jak balsam na stargane nerwy, mięśnie i samopoczucie. Cała nasza Seawave-owa ekipa plus Dorota, która dołączyła do nas w ostatniej chwili, szybko zaaklimatyzowała się na przytulnej łodzi z niezwykle przyjazną załogą, doskonałym jedzeniem i obsługą na naprawdę najwyższym poziomie. Jak się przekonaliśmy z upływem dni jakośd jedzenia oraz ich częstotliwośd była wręcz nieprzyzwoicie dobra. Na nasze szczęście mieliśmy wymówkę w postaci wielu nurkowao w ciągu dnia. Praktycznie można było tylko nurkowad i jeśd – dla niektórych brzmi to jak raj. Zaczynając od porannego nurkowania jeszcze przed śniadaniem o 0530 rano, koocząc na nocnym nurkowaniu ok. godz 1800. W prawdzie tylko jednej Dorocie udało się nie opuścid nawet jednego nurkowania w trakcie tego wyjazdu i została jednogłośnie nazwana „Nurkową Królową” rejsu zaliczając 21 nurkowao!!! w 6 dni !!! Jednak mimo tak napiętego czasu zawsze znalazła się chwila na przedpołudniową drzemkę i popołudniowe lenistwo na słonecznym pokładzie. Bez transferów po nurkowaniach, niepotrzebnego ciągłego rozkładania i składania sprzętu, mieliśmy niesamowicie dużo czasu na nieograniczoną wręcz ilośd nurkowao i zwyczajne odpoczywanie. Ciężko było też omijad nurkowania, bo każde praktycznie było inne i najczęściej w innym miejscu. Udało nam się zobaczyd i wspólnie pozwiedzad najsłynniejsze wraki morza Czerwonego, spędzid masę czasu, oglądając płytkie rafy koralowe Egiptu, a nawet zrealizowad głęboko powietrzne nurkowania dekompresyjne. Znaleźliśmy też czas na wspólny spacer po Hurgadzie i dzięki doskonałemu przewodnictwu, nie tylko pod wodą, Shagiego i Agaty odwiedziliśmy niezapomnianą knajpkę z owocami morza. To był niezwykły czas w niezwykłym gronie.Dzięki wypełnieniu go jedynie własnymi potrzebami i w żaden sposób nie zakłóconego konieczną logistyką, miało się poczucie wolniejszego upływu mijających chwil.Można smiało powiedzied,że był to miło spędzony czas i wyjątkowe wakacje. Ciężko było się rozstawad z załogą M/Y Dreamas jak i samą jednostką, ale tęsknota do domu dopada nawet w najpiękniejszych zakątkach świata …