To był jeden z tych obozów, których długo się nie zapomina, a na samo wspomnienie usta błyskawicznie składają się do uśmiechu. Nieprawdopodobny zbieg okoliczności zgromadził na jednym szkoleniu całkowicie różne osobowości, które łączył niepohamowany wręcz dar rozśmieszania wszystkich wokół. Cała grupa szkolenia KDP CMS P1 była w podobnym wieku, ale każdy wydawałoby się z zupełnie odmienną filozofią życia. Długo będziemy wspominać: więzienny slang „Laski”, seksualnie tendencyjne dowcipy „Bobra”- comeplay with my nuts ;), zdyscyplinowane spojrzenie Marcina, zgorszony uśmiech „Geografa” i minę Karola, gdy dowiedział się, że przyszło mu dzielić pokój z Rudą. Cała grupa dzielnie szła przez trudy kursu dopingując się wzajemnie i pokonując coraz większe kłody szkoleniowe rzucane pod nogi. Każdy miał swój kryzys, ale  i radość sukcesu, kiedy pokonywał własne słabości i dostrzegał efekty własnej pracy. Cały obóz rozpoczął się jednak zanim CMASowcy pojawili się na miejscu w bazie, gdyż chwilę wcześniej, a później  równolegle ze szkoleniem P1, odbywał się tam kurs PADI OWD junior dla niezwykle zdolnego chłopca – Pawła. Jego zmaganiom bacznie przyglądał się wujek (divemaster PADI i nurek techniczny TDI), który w prostej linii genetycznej przekazał chłopcu nurkowego bakcyla:) Paweł w niesłychanie błyskwicznym tempie opanowywał kolejne zagadnienia teoretyczne jak i umiejętności praktyczne pod wodą. W tym okresie baza jak zwykle tętniła życiem. Masa osób posmakowała nurkowania, niektórzy zrobili swoje 150-te intro :), a ponadto: nurkowania nocne, stażowe, zabawy pod wodą i stawianie kolejnych atrakcji podwodnych, niekończące się grillowanie połączone ze śpiewem i ogniskiem. Ciężko opisać ten klimat i tych ludzi, których śmiech ciągle jeszcze szumi w uszach. Serdeczne pozdrowienia dla całej ekipy szkolenia CMAS, Pawła i jego rodziny dopingującej go na kursie oraz wszystkich tych, którzy w tym okresie bawili się z nami w bazie.